← Wszystkie wpisy

9 lutego 2026

Chińskie auta w Polsce w 2025 roku

Nowe marki, twarde dane Samar i rynek, który zmienił reguły gry.

Jeszcze niedawno chińskie marki funkcjonowały na marginesie dyskusji, jako ciekawostka dla entuzjastów albo temat internetowych sporów. W ciągu dwunastu miesięcy przestały być przypisem. Stały się realnym czynnikiem, który wpływa na ceny, na strategię dealerów oraz na decyzje zakupowe klientów indywidualnych. To nie był jednorazowy skok jednej marki. To była fala wejść, ekspansji sieci oraz rosnącej liczby rejestracji, którą widać w analizach Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar.

Najważniejsza zmiana dotyczyła tego, jak rynek zaczął rozumieć ryzyko zakupu nowej marki. W 2025 roku przestało chodzić wyłącznie o pytanie, czy chińskie auta są "dobre". Klienci zaczęli pytać, czy można je normalnie kupić, serwisować i później sprzedać. Odpowiedź nie wynika z opinii, tylko z infrastruktury oraz z tempa, w jakim rośnie liczba aut na drogach.

Nowe marki, które weszły do Polski w 2025 roku

Jeżeli ktoś miał wrażenie, że w 2025 roku "nagle zrobiło się dużo chińskich marek", to nie była tylko percepcja. Wiele debiutów miało charakter pełnoskalowy i było prowadzone w sposób, który polski rynek zna od lat. Był dystrybutor, była zapowiedź sieci dealerskiej, były plany serwisowe i konkretne daty startu.

Leapmotor rozpoczął działalność w Polsce w lutym 2025 roku i od początku budował obecność poprzez sieć lokalizacji. Ten model wejścia jest pragmatyczny. Najpierw tworzy się możliwość obejrzenia auta, odbycia jazdy testowej i skorzystania z serwisu. Dopiero potem rośnie wolumen.

XPeng ogłosił oficjalny debiut w kwietniu 2025 roku. To przypadek szczególny, bo marka pozycjonuje się jako producent aut elektrycznych z silną narracją technologiczną. W polskich realiach takie pozycjonowanie nie działa bez zaplecza sprzedażowego. Dlatego najważniejszym sygnałem była budowa fizycznej obecności i stopniowa rozbudowa punktów.

Hongqi, marka premium, rozpoczęła budowanie polskiego rozdziału w 2025 roku. W segmencie wyższym próg zaufania jest jeszcze trudniejszy do przekroczenia, ponieważ klient kupuje przede wszystkim pewność obsługi, a dopiero później obietnicę wyjątkowości.

JAC Motors komunikował wejście na rynek w 2025 roku z wyraźnie zarysowanym partnerem po stronie dystrybucji oraz z terminem uruchomienia sprzedaży w drugiej połowie roku. Ten przykład pokazuje, że "chińska fala" nie ogranicza się do jednego napędu i jednego segmentu.

SWM startował w 2025 roku językiem sieci, a nie pojedynczych aut. Podobnie było w przypadku Bestune, które również zapowiadało szybki rozwój liczby salonów. W Polsce, gdzie sprzedaż jest mocno dealerska, gęstość sieci jest warunkiem podstawowym, jeżeli marka chce wyjść poza duże aglomeracje.

Chery weszło do Polski w 2025 roku w sposób wyraźny, ponieważ równolegle uruchamiało salony i komunikowało ambicję szybkiego pokrycia kraju punktami sprzedaży i serwisu. Geely rozpoczęło polski etap w 2025 roku z dystrybutorem i planem sprzedaży od trzeciego kwartału. GAC pojawił się jako kolejna marka elektryczna, co było kolejnym sygnałem, że Polska stała się rynkiem branym pod uwagę w większych strategiach ekspansji.

Wspólny mianownik tych wejść był czytelny. Marki wchodziły wtedy, gdy mogły obiecać nie tylko ofertę, lecz także dostęp do salonu, obsługi i części.

Dane Samar i skala wzrostu. Dlaczego ta dynamika wygląda inaczej niż wśród producentów ze starego kontynentu?

Wzrost marek europejskich i japońskich w Polsce w 2025 roku był w dużej mierze wzrostem rynku jako całości. Samar prognozował zakończenie roku na poziomie około 593 tysięcy rejestracji nowych aut osobowych i wzrost rynku przekraczający siedem procent rok do roku. Taki wynik opisuje rynek rosnący, ale w rytmie typowym dla dojrzałego popytu.

Tymczasem dynamika marek chińskich była jakościowo inna. Samar wskazywał, że w okresie styczeń-sierpień 2025 roku w Polsce zarejestrowano 26 026 nowych samochodów osobowych wyprodukowanych w Chinach, co oznaczało wzrost o 385,29 procent rok do roku względem analogicznego okresu 2024 roku. Takiej dynamiki nie notują marki europejskie ani japońskie, bo funkcjonują na dużo wyższej bazie. U nich zmiany są z natury stabilniejsze.

Różnica w dynamice nie oznacza, że tradycyjni liderzy znikają z rynku. Toyota, Skoda i Volkswagen nadal utrzymują mocne pozycje w rankingach rejestracji. Zmienia się jednak to, gdzie pojawia się presja. Chińskie marki weszły w segmenty, które w Polsce sprzedają się najszybciej, czyli głównie SUV-y i crossovery. W tych segmentach konkurencja cenowa i wyposażeniowa jest najbardziej dotkliwa.

Samar zwracał uwagę, że rosnąca obecność aut z Chin była jednym z czynników stabilizacji cen, a konkurencja reagowała rabatami i obniżkami. To jest moment, w którym trend przestaje być opisem egzotyki, a staje się częścią struktury rynku, bo wpływa na zachowanie pozostałych producentów.

Dlaczego to zadziałało?

Najłatwiej byłoby powiedzieć, że "zadziałała cena". W praktyce zadziałał pakiet, w którym cena była tylko początkiem. Klient, który wydaje duże pieniądze, nie kupuje wyłącznie tabelki z wyposażeniem. Kupuje spokój, że będzie gdzie pojechać na przegląd, że da się auto ubezpieczyć i że ktoś weźmie odpowiedzialność za obsługę.

W analizach Samar pojawiał się też wątek struktury cen. W podsumowaniu 2025 roku Samar wskazywał, że średnia cena sprzedaży aut z Chin była wyraźnie niższa od średniej rynkowej. To poszerzało grupę klientów, którzy w ogóle zaczynali rozważać nową markę.

Równie ważna była oferta. Chińskie marki nie wchodziły już z jednym samochodem, który "ma być tani". Przychodziły z rodzinami modeli, często bogato wyposażonymi już w bazowych wersjach. To przesuwało oczekiwania klientów względem tego, co powinno być standardem w segmencie masowym.

Sieć dealerska i serwis. Najważniejsza zmiana jakościowa 2025 roku

Jeżeli jakiś element miał zadecydować, czy wzrost się utrzyma, to była nim infrastruktura dealerska. W 2025 roku widać było kilka strategii równolegle. Jedne marki budowały szybkie pokrycie kraju, inne stawiały na obecność w największych miastach i dopiero potem rozszerzały mapę. Każda z tych strategii miała ten sam cel, czyli skrócić dystans zaufania do nowej marki.

Rozwój sieci uruchamia trzy mechanizmy naraz.

  • Zwiększa liczbę jazd testowych i normalizuje markę w świadomości klientów.
  • Umożliwia sprzedaż z finansowaniem, pakietami serwisowymi i ubezpieczeniami, które w Polsce często przesądzają o decyzji.
  • Rozbraja największą obawę, czyli serwis oraz dostęp do części.

To dlatego debiuty z 2025 roku trzeba czytać nie jako listę nowych nazw, ale jako proces budowy rynku.

Rynek używany i zaufanie. Drugi etap oswajania nowych marek

Wraz ze wzrostem rejestracji rośnie widoczność aut na drogach, a to przyspiesza powstawanie rynku wtórnego. W Polsce rynek używany jest jednym z najważniejszych filtrów wiarygodności. Marka, która nie ma sensownej wartości odsprzedaży, nie utrzyma długiego wzrostu. W 2026 roku to będzie jeden z kluczowych testów dla debiutantów.

W tle rośnie też dyskusja pozabiznesowa, związana z bezpieczeństwem i danymi. W 2025 roku te tematy zaczęły brzmieć głośniej, bo przestały dotyczyć niszy. Im większy udział, tym silniej rynek będzie domagał się jasnych standardów i przewidywalnych zasad gry.

Prognoza na 2026

Samar w podsumowaniu 2025 roku wskazywał wstępną prognozę rejestracji nowych aut osobowych w 2026 roku na poziomie około 605 do 610 tysięcy sztuk. To sugeruje rynek, który wciąż rośnie, choć bez gwałtownego skoku wolumenu. Najważniejsze pytanie dotyczy więc podziału udziałów.

Jeżeli tempo rozwoju sieci dealerskich utrzyma się na poziomie z 2025 roku, a oferty pozostaną konkurencyjne cenowo i wyposażeniowo, udział marek chińskich będzie dalej rósł. Zmieni się jednak dynamika wewnątrz tej grupy. W 2026 roku polski rynek zacznie wyraźniej rozdzielać marki, które potrafią zbudować długofalową obsługę, od marek, które przegrają na logistyce części, jakości serwisu albo chaosie w dystrybucji.

Dla marek europejskich i japońskich 2026 rok będzie czasem obrony segmentu masowego. Presja cenowa w popularnych klasach pozostanie wysoka, a standard wyposażenia będzie się przesuwał w górę, bo oczekiwania klientów już się zmieniły. Tradycyjni producenci nadal mają przewagę zaufania, wartości rezydualnych i dopracowanych procesów serwisowych. Jednocześnie nie będą mogli udawać, że chińska konkurencja jest zjawiskiem przejściowym.

Rok 2025 był początkiem zmian na rynku. Rok 2026 będzie momentem sprawdzianu. Nowe marki, które weszły w 2025 roku, dostały realną szansę, bo trafiły na popyt na dobrze wyposażone SUV-y, na wrażliwość cenową klientów i na rosnące znaczenie finansowania. Teraz muszą udowodnić, że potrafią być nie tylko atrakcyjne w ofercie, lecz także przewidywalne w eksploatacji. Jeśli to dowiozą, chińska obecność w Polsce przestanie być tematem jednego sezonu i stanie się trwałą częścią krajobrazu, który będzie wymuszał na Europie i Japonii nie pojedyncze promocje, tylko zmianę strategii.

Źródła: analizy i komunikaty Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar z 2025 roku.